czwartek, 8 grudnia 2016

Spacernik

Nie potrafię usiedzieć w miejscu. No nie potrafię. Od kiedy tylko wyszłam ze szpitala po cesarskim cięciu, z małym tobołkiem w postaci Oliwki pod pachą, codziennie ruszam w trasę. Czasami są to spacery dłuższe, czasami krótsze. Czasami idziemy po prostu przed siebie, czasami na kawę z koleżanką lub na zakupy. Czasami wychodzimy na niemal cały dzień, aby innym razem wyjść na krócej, za to dwa razy. Jednak jedno jest pewne: od kiedy Mała pojawiła się na świecie, a ja dostałam zielone światło na chodzenie, nie było jeszcze dnia, żebyśmy cały dzień siedziały w domu.

Pierwszy spacer - Oliwka ma tutaj 6 dni

Jedną z naszych ulubionych tras spacerowych jest znajdująca się niedaleko od naszego domu ścieżka rowerowa prowadząca z Bristolu do Bath. Kiedyś jeździłam nią na rowerze do pracy lub do miasta. Kiedyś to Albin codziennie zmagał się z nieprzewidywalną angielską pogodą dojeżdżając do pracy do Bath 16 km.

Teraz przemierzamy ją kilka razy w tygodniu witając się z mijanymi po drodze ludkami, którzy akurat wyprowadzają swoje czworonogi na spacer, wypatrując wiewiórek skaczących po drzewach lub latających między krzewami ptaków.

Bristol - Bath Railway Path
Na ścieżce rowerowej

Ścieżka rowerowa z Bristolu do Bath została utworzona w 1979 roku na dawnej lini kolejowej łączącej Bristol z Bath. Pierwsza część tej lini (Bristol do Mangotsfield) została otwarta już w roku 1835 i była jedną z najstarszych lini kolejowych. Używano na niej wówczas koni, które wykorzystując grawitację przeciągały węgiel wydobywany w kopalniach w Kingswood do portu w centrum Bristolu.

Druga część lini, łącząca stację Mangotsfield z popularnym kurortem Bath została natomiast otwarta w roku 1869. Nigdy nie miała ona większego znaczenia, ale przez wiele lat zapewniała dobre połączenia kolejowe mieszkańcom Birmingham wybierającym się na wakacyjny wypoczynek do dawnych łaźni rzymskich. Linia została oficjalnie zamknięta w roku 1966, ale jeszcze przez parę lat była wykorzystywana do transportu niewielkich ilości węgla.

Obecnie trasa ta jest bardzo popularna wśród mieszkańców Bristolu (odbywa się na niej ponad milion przejazdów rocznie). W weekendy, szczególnie przy ładnej pogodzie pełno na niej rowerzystów, biegaczy, ludzi wyprowadzających psy czy tak jak my po prostu spacerujących. W godzinach dojazdów i powrotów z pracy trzeba na niej nieźle uważać aby nie zostać potrąconym przez jednego z pędzących przed siebie cyklistów, a ruch jest wówczas jak na najprawdziwszej rowerowej autostradzie.

Co na spacer?

Oliwka jest naszym pierwszym dzieckiem i chyba jak wszyscy początkujący rodzice po przyjściu Małej na świat czuliśmy się zupełnie zagubieni. Nawet zwykłe wyjście na spacer było dla nas swoistym wyzwaniem. Tym bardziej, że pogoda była... dziwna... Wyglądaliśmy za okno, gdzie na niebie wisiały ciemne chmury, było szaro, buro i ponuro. Naprawdę wydawało się zimno. Pomimo sierpnia zakładaliśmy więc długie rękawy, czasami swetry, kurtki, a Małą zgodnie z zasłyszanymi zasadami ubieraliśmy w jedną warstwę więcej niż nas samych. Wychodziliśmy na dwór, a tam, pomimo chmur i smętnej pogody było całkiem gorąco. Na tyle gorąco, że rozbieraliśmy się do krótkich rękawków. I oczywiście rozbieraliśmy Małą. Odkrywaliśmy kocyki, którymi ją poprzykrywaliśmy, zdejmowaliśmy kurteczki, sweterki. Tak więc już ubieranie jej na spacer było wyzwaniem.

Podobnie było z pakowaniem torby do wózka. Czego my tam nie napakowaliśmy! Z czasem dopiero udało się nam ogarnąć podstawowy zestaw minimum, który zawsze ze sobą zabieramy:


dla dziecka (3 miesiące):

  • matka do przebierania
  • pielucha tetrowa do położenia na matce (żeby Małej było przyjemniej leżeć :) )
  • pielucha tetrowa do wytarcia ławki (szczególnie przydatna na spacery rano lub po deszczu)
  • pieluchy na zmianę (zazwyczaj staramy się mieć przynajmniej trzy)
  • chusteczki wigotne (przydają się nie tylko do wytarcia pupy dziecku, ale także na przykład do wytarcia brudnego stolika w kawiarni)
  • chusteczki higieniczne
  • ubranko na zmianę (już nie raz mi się zdarzyło, że Małą trzeba było przebierać, bo zawartość pieluchy się wydostała na zewnątrz)
  • dwie zabawki dla Małej (doszły do zestawu stosunkowo niedawno; jedna, którą sobie może złapać w rączkę i druga kolorowa, którą można jej pomachać nad głową, popiszczeć nią, a Oliwka może ją do tego próbować chwycić rączkami)
  • pokrowiec przeciwdeszczowy na wózek
dla matki:
  • butelka z wodą (nawadnianie się jest szczególnie ważne przy karmieniu piersią, a niestety czasami zdarza mi się o wodzie zapominać)
  • przekąski (zwłaszcza jeśli wybieramy się na dłuższy spacer)
  • Kindle (na wypadek jakby jednak mi się nie chciało chodzić, albo jakbym miała na kogoś czekać, a także na podróże autobusem do centrum)
  • telefon
  • klucze do domu
  • parasolka
  • aparat
Nasza torba spacerowa i jej skład na każdą (niemal) okazję

Oczywiście zestaw spacerowy ewoluuje w zależności od wieku dziecka i pory roku, a na dodatek dla dzieci karmionych butelką trzeba pamiętać aby zabrać ze sobą jedzenie. Na tym między innymi polega wygoda karmienia piersią: jedzenie jest zawsze na miejscu :)

Tak zaopatrzeni możemy ruszać na nawet najdalszy spacer. My najczęściej chodzimy między 5 a 10km dziennie, ale zdarzają się i dłuższe spacery. Chyba zresztą jeszcze mi się nie zdarzyło iść na spacer krótszy niż 45min. Mała na spacerach śpi dużo lepiej niż w domu więc służą one zarówno mi, jak i jej. Jak widać rośnie z niej prawdziwa Poriomaniaczka :)

2 komentarze:

  1. Uwielbiam spacery w mroźne jesienne wieczory! Pozdrowienia dla całej rodzinki
    ... i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. My właśnie też uwielbiamy chodzić. Zwłaszcza w słoneczne mroźne dni. Powietrze jest wówczas takie rześkie!

    OdpowiedzUsuń