czwartek, 16 stycznia 2014

Wodospady Iguazu - brak slow... / Iguazu Falls - lack of words...

Scroll down for the English version

Jak tu opisywać coś czego opisać się nie da? Jak przedstawić cud natury, którego nie są w stanie w pełni oddać ani żadne zdjęcia, ani żaden opis? Gdy stanęłam na krawędzi wodospadu a niemal pod moimi nogami przelewały się hektolitry wody oniemiałam z zachwytu. Stałam gapiąc się w znajdujący się przede mną wodospad nie chcąc/nie mogąc się w ogóle ruszyć z miejsca. Nie przeszkadzały mi otaczające mnie tłumy turystów. NIe przeszkadzała unosząca się w powietrzu mgiełka (ta nawet była bardzo przyjemną ochłodą podczas upalnego dnia). Garganta del Diablo bez reszty mnie pochłonęła. Nawet Albin, który co chwila mi mówił:

„Musimy już iść, mamy jeszcze wrócić do Foz de Iguacu, a nie wiadomo kiedy będziemy mieli autobus...”

Nie był dla mnie zbyt dużą przeszkodą. Z niemym zachwytem na twarzy odpowiadałam mu tylko:

„Daj mi jeszcze chwilkę... Jeszcze się nie napatrzyłam...”

Tak minęło mi pół godziny... Nawet nie wiem kiedy zleciało...



Wiele osób się nas pyta, którą stronę wodospadu moglibyśmy polecić, która się nam bardziej podobała, ale tak naprawdę jest to bardzo trudne pytanie. Strona argentyńska jest zdecydowanie większa. Ogląda się tam nie tylko Wodospady Iguazu, ale także pomniejsze kaskady znajdujące się na terenie parku. Miejscem, które mnie jednak totalnie urzekło był pomost, którym podchodzi się praktycznie nad samą krawędź wodospadu. To tam stałam oniemiała, a Albin musiał mnie niemal siłą odciągać.




Jeżeli chodzi natomiast o stronę brazylijską, to jest ona wprawdzie zdecydowanie mniejsza, ale za to pełna atrakcji: rowery, kajaki, rafting. Po obu stronach można się wybrać na wycieczkę łódką, która zabierze nas pod sam wodospad. I ta zdecydowanie jest lepsza w Brazylii: łódki są mniejsze i dzięki temu wpływają nieco bliżej. My mieliśmy to szczęście, że koleżanka naszej gospodyni z couch surfingu pracowała w parku w Brazylii i załatwiła nam nie tylko darmowe wejście do parku, ale także wszystkie oferowane tam atrakcje. Dzięki temu dzień mieliśmy naprawdę intensywny i pomimo, że przyjechaliśmy tam jeszcze przed otwarciem parku, to opuszczaliśmy go dopiero tuż przed zamknięciem. Był to chyba najlepszy dzień w czasie całego naszego wyjazdu: pełen różnego rodzaju aktywności, emocji i oczywiście marzenie spełnione w 120% :)






English:

How can I describe something that cannot be described? How to present a miracle of nature, which beauty cannot be capture on any photos nor by any description? When I stood on the edge of the waterfall and almost under my feet gallons of water surged I was speechless with delight. I stood staring at the waterfall located in front of me not wanting and not being able to even move. I was not bother by the crowd of tourists around me. Also floating in the air mist didn’t disturb me (this was actually a very pleasant during the hot day). Garganta del Diablo completely engulfed me. Even Albin who said every now and then:

"We have to go, we have to go back to Foz de Iguacu and we do not know when we will have a bus..."

was not able to move me from there. With silent delight on my face I only kept answering him:

"Give me a minute... We have not seen enough…"

So passed me half an hour... I even do not know when...



Many people ask us which side of the waterfall we recommend, which we liked more but it fact this is a very difficult question. Argentinian side is definitely bigger. You can see there not only Iguazu Falls but also some smaller cascades located within the park. The place that totally captivated me however was a bridge, which comes practically on the very edge of the waterfall. I stood there speechless and Albin had to pull me almost by force.




As regards the Brazilian side, it is indeed much smaller but it is full of attractions: bicycles, kayaks, white water rafting. On both sides you can go on a boat trip that will take you under the waterfall itself. And this definitely is better in Brazil: the boats are smaller and thus go a little closer to the waterfall. We are very fortunate that a friend of our host from couch surfing works at the park in Brazil and arranged for us not only a free entrance to the park, but also all the attractions offered there. Thanks to this we had a really intense day and although we arrived even before the opening of the park we left it just before closing. This was probably the best day during our entire trip: full of all kinds of activity, excitement and of course a dream fulfilled at 120 % :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz