piątek, 26 lipca 2013

Peruwianski Przeglad Prasy (Puno) / Peruvian Press Review (Puno)

Scroll down for the English version

Podczas naszej podróży powrotnej z Juli wpadła mi w ręce lokalna gazeta „Los Andes”, która jest wydawana w Puno. W niej kilka artykułów szczególnie rzuciło mi się w oczy i postanowiłam się nimi z Wami podzielić. Stąd dzisiejszy „Przegląd Prasy”.

Najciekawszym wydał mi się artykuł o ruchach sejsmicznych pod Jeziorem Titicaca (moje zboczenie geograficzne:)) Okazuje się, że tylko w ostatnich kilku miesiącach pod jeziorem zanotowano aż siedem znaczących ruchów ziemi o skali 4,2-5.3 stopni Richtera. Ostatni z nich miał miejsce 29 czerwca bieżącego roku i miał siłę 4,5 stopni Richtera. W związku z tym sejsmolodzy obawiają się, że wkrótce może nastąpić jakieś wielkie trzęsienie ziemi, podczas którego fale na jeziorze mogą się wznosić nawet do 3m wyrządzając poważne szkody w przybrzeżnych wioskach oraz niszcząc lokalne uprawy. Nie powiem, ale sama myśl o tym, że być może nad jeziorem przeżyję moje pierwsze w życiu poważne trzęsienie ziemi przyprawiała mnie o gęsią skórkę... Na szczęście od jeziora się już oddaliliśmy tak więc nas już to nie dotyczy (czego nie mogę powiedzieć o ludziach tam mieszkających... Mam jednak nadzieję, że nie dojdzie do żadnej tragedii)

Kolejna informacja, która przykłuła moją uwagę była to krótka informacja o strukturze wiekowej ludności regionu Puno (znowu ta geografia! :)) W regionie tym aż 32% populacji jest w wieku 0-14 roku życia (poniżej wieku pracującego; aczkolwiek tutaj ten wiek jest chyba bardzo umowny, gdyż nie raz i nie dwa widzieliśmy całkiem małe dzieci sprzedające jedzenie lub świadczące inne drobne usługi na ulicach). Natomiast zaledwie 6% populacji ma powyżej 65 lat. Jest to typowy przykład młodego społeczeństwa. Typowy dla krajów rozwijających się, w których opieka medyczna nie jest na najwyższym poziomie i ludzie niestety żyją dużo krócej niż na przykład w krajach europejskich.

Zainteresował mnie także artykuł o przeprowadzanych kontrolach sanitarnych w Juliace, przez ktorą przejeżdżaliśmy w drodze do Lampy. Miasteczko to jest bowiem jednym wielkim targowiskiem. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że żadne kontrole sanitarne nie mają tam miejsca. Jedzenie jest przygotowywane w wielu miejscach na ulicy, często sprzedawane wprost z wielkiego gara przykrytego jakąś starą pieluchą. Jak się jednak okazuje kontrole takie mają od czasu do czasu miejsce i na przykład w Juliace w wyniku tych kontroli ostatnio zamknięto trzy restauracje za brak higieny. Czyżby był to znak postępu? Sama jednak nie jestem pewna czy to właśnie ta niepewność czy jedzone przez nas jedzenie jest na pewno w porządku nie dodaje mu pewnego smaczku ;)

W gazecie tej znalazłam również artykuł, który w gruncie rzeczy mnie rozbawił (pomimo swojej tragicznej treści). Dotyczył on mężczyzny, który próbował popełnić samobójstwo po kłótni ze swoim współlokatorem. Na szczęście uratowała go jego siostra, która w samą porę przyszła go odwiedzić. Człowiek trafił do szpitala i cała sprawa zakończyła się pomyślnie. Co jednak bardzo mnie zaskoczyło (i właśnie rozśmieszyło) jest fakt, że w gazecie podano dokładne dane mężczyzny (imię, nazwisko, wiek oraz osiedle gdzie mieszkał). Jak widać prawo ochrony danych osobowych tutaj po prostu nie istnieje bądź też w ogóle nie funkcjonuje. Nie wyobrażam sobie, aby podobna historia znalazła się w europejskich gazetach (i nie chodzi mi tu o historię samą w sobie, pomimo iż dziwi mnie, że znalazła się ona w lokalnej gazecie, a raczej o ilość szczegółów z nią związanych).

Ostatnia historia opisana w „Los Andes” dotyczyła lotu powrotnego prezydenta Boliwii z Rosji do swojego kraju. Niestety mój hiszpański nie pozwolił mi na dokładne zrozumienie artykułu, jednak parę dni później francuska para poznana na rejsie na wyspy Jeziora Titicaca przybliżyła mi historię o możliwości przemytu Snowdena do Boliwii. Jedno co z artykułu zrozumiałam, to fakt, że obecnie autor uważa, że Francja, Hiszpania i Portugalia ciągle zachowują się jak dawne potęgi kolonialne rządząc się strasznie. Generalnie artykuł ten miał dosyć negatywny wydźwięk wobec wspomnianych wyżej krajów, ale jak już wspomniałam mój ciągle nienajlepszy hiszpański nie pozwolił mi na jego pełne zrozumienie. A szkoda...

English:

On our return journey from Juli I found in the bus a local newspaper called "Los Andes", which is issued in Puno. Few articles in particular caught my eye and I decided to share them with you. Thus, today's "Press Review".

The most interesting for me was an article about seismic movements in Lake Titicaca (my swerve geographical :)) It turns out that only in the last few months seven major earth movements of 4,2-5.3 degrees Richter scale were registered in the area of Titicaca Lake. The last one took place on June 29 this year and had strength of 4.5 degrees Richter. Therefore, seismologists fear that soon there may be a great earthquake, during which the waves on the lake can rise up to 3m causing severe damage to coastal villages and destroying local crops. I will not say, but the thought about possibility of experiencing my first major earthquake was giving me the creep...

Another information that attracted my attention was a brief mention of the age structure of the population of the Puno (again this geography :)) In this region, up to 32% of the population is aged 0-14 years (below working age, although this age is here just on the paper, because not once and not twice I have seen quite small children selling food or providing other small service on the streets). However, only 6% of the population is over 65 years. This is a typical example of the young population. It is typical for developing countries where medical care is not great and where unfortunately people are living much shorter than, for example, in European countries.

I was also interested in the article about the checks sanitation in Juliaca, through which we passed on the way to Lampa. The village is in fact one big marketplace. At first glance, it would seem that no health checks have place there. The food is prepared in many places on the street, often sold directly from the big pans covered with some old diaper. As it turns out such checks take place from time to time. In Juliaca as a result of these inspections three restaurants had been recently closed for lack of hygiene. Could it be a sign of progress?

In this newspaper, I also found an article which, in fact, made me laugh (despite its tragic content). It concerned a man who tried to commit suicide after a quarrel with his roommate. Fortunately, he was rescued by his sister, who came to visit him just on time. The man was taken to hospital and the whole thing had a happy end. But what really surprised me (and that's funny) is that a newspaper gave all details of the poor man (name, surname, age and estate where he lived). As you can see right to the protection of personal data here simply do not exist or do not function. I cannot imagine that a similar story could happen in European newspapers (and I'm not talking about the story itself, although it surprises me that I was able to find it in a local newspaper, but rather the amount of details).


Last story described in "Los Andes" was about the return flight of Bolivian President from Russia to his country. Unfortunately my Spanish didn’t allow me to thoroughly understand the article, but a few days later, French pair who we met on a cruise to the islands of Lake Titicaca familiarized me with a story about the possibility of smuggling Snowden to Bolivia. One thing I understood from the article was the fact that the author believed that France, Spain and Portugal still behave like the former colonial powers ruling is terrible. Generally, this article was quite a negative connotation to the above-mentioned countries, but as I said my Spanish is not run of the mill still allowed me to his full understanding.

4 komentarze:

  1. Ochrona danych osobowych faktycznie nie ma tutaj miejsca - podaja pelne nazwiska, a nawet organizuja konferencje prasowe z udzialem 'domniemanych' przestepcow (a przynajmniej tak to wyglada w telewizji:). Co kraj, to obyczaj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedziec. No to chyba nie bedziemy chcieli tutaj zrobic nic aby byc "domniemanym przestepca" (tak na wszelki wypadek, aby nie stac sie slawnymi z tej zlej strony ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy blog. Postaram się tu jeszcze zaglądnąć nie raz :))

    Kultura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie bardzo, ze blog sie podoba :) I oczywiscie zapraszam do kolejnych odwiedzin :)

      Usuń