czwartek, 20 czerwca 2013

Jak świętują Peruwiańczycy? / How do Peruvians celebrate?

Scroll down for the English version


Będąc przez prawie miesiąc w Cusco mieliśmy okazję uczestniczyć w kilku paradach, procesjach oraz obserwować przygotowania do nich. Tak się akurat złożyło, że byliśmy tam w okresie Bożego Ciała zwanego tutaj Corpus Cristi. Główne święto nas ominęło, gdyż wyruszyliśmy wtedy na nasz trekking do MachuPicchu. W tym czasie była w Cusco jednak moja kuzynka i obchody Bożego Ciała zrelacjonowała u siebie na blogu. Ponieważ jednak Peruwiańczycy uwielbiają świętować, tak też Boże Ciało nie trwa tam jeden dzień (jak w Polsce), ale obchody rozciągnięte są mniej więcej na 10 dni. Główne dni to oczywiście samo Boże Ciało, ale także czwartek i piątek tydzień póżniej.

Aby jednak zrozumieć całe to świętowanie powinnam zacząć od początku (czyli Bożego Ciała, którego nie widzieliśmy). W Boże Ciało do katedry z Cusco znoszone są olbrzymie figury, przynoszone ze wszystkich lokalnych kościołów. Temu wydarzeniu towarzyszą oczywiście huczne procesje, którym towarzyszy muzyka, ożywiają je kolorowe stroje mieszkańców, a na porozstawianych straganach można spróbować różnych „smakołyków”.

Przez cały tydzień figury te grzecznie sobie stoją w katedrze, gdzie można je oglądać (oczywiście za odpowiednią opłatą... No chyba, że odwiedzimy katedrę podczas jednej z odbywających się tam mszy). Natomiast tydzień później, z równie wielką fetą figury katedrę opuszczają. Zaczynają one powoli, jedna za drugą, wychodzić z katedry, równie powoli okrążają Plaza de Armas po czym żegnane przez jedną z figur rozchodzą się do swoich kościołów. Figury te są naprawdę sporych rozmiarów i widać, że ważą bardzo dużo. Niesione są przez grupy mężczyzn uginających się pod ich ciężarem, idących równym krokiem, w rytm przygrywających im orkiestr. Każda z figur ma bowiem swoją własną orkiestrę. Oczywiście efekt jest taki, że na Plaza de Armas panuje istna kakofonia dźwięków, ale jak się domyślam, bez ich rytmicznej muzyki, noszenie figur byłoby dużo trudniejsze.

Figury świętych są pięknie poubierane, w kolorowe, bogato zdobione stroje. Podobnie niosący je mężczyźni: wszyscy noszą jednakowe, kolorowe stroje. Część z nich poubierana jest w tradycyjne, stroje regionalne, część po prostu nosi jednokolorowe koszule. Dla wszystkich męczących się mężczyzn widać uczestnictwo w święcie bardzo dużo znaczy. Pomimo zmęczenia, wysiłku widocznego na ich twarzach, widać także pewną satysfakcję, dumę...

Niektóre z figur mają też swoje podesty, na których spoczywają w momentach postoju, dając wytchnienie niosącym je uczestnikom. Podesty te niesione są raźnym krokiem przez młodych (na oko 8-12-letnich) chłopaszków. Mając przy tym dużo zabawy, przygotowują się oni w ten sposób do niesienia samych figur w przyszłości. Pomimo ich raźnego kroku i na ich twarzach widać wysiłek, a podesty będąc sporych rozmiarów do najlżejszych na pewno nie należą.

Tego dnia, na Plaza San Francisco, można zjeść potrawę jedzoną tylko w czasie Corpus Christi. Jest to Chiriuchu, na które składa się faszerowana ziołami świnka morska, kawałek kurczaka, kawałek kiełbasy, tutejszego białego sera, trochę kukurydzy, jakieś dziwne białe kuleczki, a wszystko posypane jest wodorostami. Spróbowaliśmy tego cuda i szczerze mówiąc nie powaliło nas ono na kolana... Zdecydowanie nie...

Gdy wyszliśmy dzień po procesji, w piątek, do miasta znowu spotkaliśmy procesje z figurami! Jak się bowiem okazało w czwartek zbierały się one w jednym z kościołów, aby w piątek ruszyć w dalszą drogę, wracając do swoich parafii. Ponownie były one niesione przez pięknie ubranych mężczyzn, z orkiestrami i całą pompą. Na dodatek przy wejściach do poszczególnych kościołów trwały normalne imprezy z muzyką, tańcami i pitym w dużych ilościach piwem. Tak więc jak widać jednodniowe u nas święto, tutaj przeradza się w całotygodniową imprezę.

Kilkakrotnie zdarzyło się nam także trafić na jakieś parady, które były zorganizowane z bliżej przez nas niewiadomego powodu. Podczas tych parad była muzyka na żywo, tańce, ludzie poubierani w swoje stroje regionalne... Odbywały się one w sumie co kilka dni. Czasem mniejsze, czasem większe. Czasami uczestniczyło w nich raptem parę osób niosących krzyż, a czasem składały się one z kilkunastu grup niosących transparenty przeciwko pracy dzieci, albo namawiające do lepszego traktowania starszych osób.

Także podczas pobytu w Cusco co chwila napotykaliśmy grupy dzieciaków (w wieku od lat 3 do lat 18) ćwiczące regionalne tańce. Przypuszczamy, że przygotowywały się one do festiwalu Inti Raymi, który odbywa się co roku 24 czerwca i jest jednym z większych świąt obchodzonych w Cusco. Im bliżej święta tym więcej grup ćwiczyło wieczorami na Plaza de Armas.

Bardzo nam się podoba sposób świętowania Peruwiańczyków. Niemal na każdym kroku widać, że bardzo kultywują oni swoją tradycję, a wszystkie święta oraz uczestnictwo w nich dużo dla nich znaczy. Życzyłabym sobie, aby i w Polsce święta były obchodzone z taką pompą, z troską o nasze bardzo zresztą bogate zwyczaje, zamiast ślepego przejmowania zwyczajów amerykańskich...

ZDJECIA

English:


Being almost a month in Cusco we had the opportunity to participate in several parades, processions and observe the preparations for them. It happened that we were there during the Corpus Christi. Unfortunately we missed the main festival, because of our trek to Machu Picchu. However, as the Peruvians love to celebrate, so the Corpus Christi does not lasts one day (as in Poland), but the celebration lasts for more or less at 10 days. The main day is of course the same Corpus Christi, but Thursday and Friday a week later are also important.

But to understand all this celebration I should start from the beginning (that is, of Corpus Christi, which we have not seen). On the Corpus Christi huge figures of saints are carried to the cathedral of Cusco. They are brought from all the local churches. Of course this event is accompanied by sumptuous processions accompanied by music, there are colourful costumes and on the stalls you can try a variety of "goodies".

Throughout the week, these figures stand politely in the cathedral itself, where you can watch them (for a fee of course ... Well, unless you visit the Cathedral during one of the mass held there). However, a week later, with as much feta figures leave the cathedral. They start slowly, one after the other, leave the cathedral, as slowly circle the Plaza de Armas, and then they say goodbye for one of the figures and they go to their churches. These figures are really generous in size and you can see that they weigh a lot. They are carried by a group of men sagging under their weight, walking in a steady pace, in the rhythm of the orchestra, as each of the figures has its own orchestra. Of course, the effect is that on the Plaza de Armas there is a veritable cacophony of sounds, but I presume, without their rhythmic music, carrying the figures would be much more difficult.

Statues of saints are dressed really nicely, in colourful, ornate costumes. Similarly, the men carrying them: all wear the same, colourful clothes. Some of them wear traditional regional costumes, some wear just one colour shirts. Although tiredness and much effort visible on the men’s faces, you can see a certain satisfaction, pride of participation...

Some of the figures also have their own platforms, on which they rest in the moments of stopping, giving moment of relax for carrying them men. These platforms are briskly carried by young (approximately 8 to 12 years old) boys. Having a lot of fun, they are preparing in this way to carry the figures in the future.

On that day, on the Plaza San Francisco, you can eat the food eaten only during Corpus Christi period. It is Chiriuchu, which consists of guinea pig stuffed with herbs, a piece of chicken, a piece of sausage, local cheese, some corn, some strange white balls, everything is topped with seaweed. We tried this miracle and to be honest it has not struck us on the knees ... Definitely not ...

When we went to the city the day after the procession, on Friday, once again we met processions with statues! As it turned out on Thursday, they gathered in a church so on Friday they could continue returning to their parishes. Again, they were carried by beautifully dressed men, with orchestras and the whole celebrations. In addition, at the entrances to various churches there were fiestas with music, dancing and drinking large quantities of beer. So as you can see our one day feast, here turns into whole week party.

Several times it happened that we also come across some of the parades, which was organized for unknown for us reason. During the parade there was live music, dancing, people wearing their regional costumes ... We could find them literally every few days. Sometimes there were less people, sometimes more. Sometimes it was only very few people carrying the cross, and sometimes they consist of several groups carrying banners against child labour, or urging to improve the treatment of older people.

Also, while in Cusco quite often we encountered groups of kids (aged from 3 to 18 years) exercising regional dances. We believe that they were preparing for the festival of Inti Raymi, which is held every year on June 24 and is one of the biggest holidays celebrated in Cusco. The closer it was to the festival, the more groups were practicing in the evening on the Plaza de Armas.


We really liked how Peruvians celebrate. Almost everywhere you can see that they really cultivate their traditions, and all the holidays and participation in them mean a lot to them. I wish in Poland we took so much care of our customs, instead of blindly taking over American traditions...

PICTURES

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz