poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Cuenca i okolice / Cuenca and surroundings

Scroll down for the English version

Cuenca jest trzecim co do wielkosci miastem Ekwadoru. Pomimo, ze mieszka tam okolo 400 tys mieszkancow, centrum nie zatracilo swojego prowincjalnego charakteru. Jedna rzecza, ktora niesamowicie rzuca sie w oczy jest duza liczba turystow. Cuenca jest obowiazkowym punktem zwiedzania dla osob odwiedzajacych Ekwador. W zwiazku z tym jest tez duzo bardziej uporzadkowana od innych miast. Na ulicach nie znajdziemy tutaj wielu Indianek jedzenie prosto z gara, tudziez smazacych jedzenie na ulicy. Znajduje sie tutaj natomiast cale mnostwo mniej lub bardziej eleganckich restauracji, barow, kawiarni... Wszystko byle tylko zadowolic wymagajacych gringos. A tych jest tutaj mnostwo, gdyz Cuenca jest nie tylko popularnym miejscem turystycznym, ale takze modnym miastem, aby tu spedzic swoja emeryture. W zwiazku z tym w miescie rosna ceny nieruchomosci, a taksowki sa nawet drozsze niz w Quito. 

My w Cuence spedzilismy piec dni, wloczac sie po tutejszych uliczkach, odwiedzajac miejscowy targ, probujac lokalnego jedzenia... Centrum miasta bardzo przypadlo nam do gustu ze swoimi pieknymi, kolonialnymi budynkami, licznymi kosciolami otoczonymi przez okoliczne wzgorza. W Cuence spedzilismy tez Niedziele Palmowa. W przeciwnosci do Niedzieli Palmowej w Polsce w tym roku (gdzie panowala istnie zimowa aura), tutaj pogoda nam dopisala, caly dzien bylo cieplo i slonecznie. Od rana ludzie
sprzedawali pod kosciolem palmy, kwiaty, plecionki... Wszystko niesamowicie kolorowe, pelne zycia i radosci. Ten sielankowy widok zakloca nieco widok malych dzieci pracujacych na ulicy razem z rodzicami. Dzieci juz w wieku okolo 5-6 lat sprzedaja palemki spogladajac na przechodzacych ludzi swoimi niewinnymi oczami. Poniewaz jak juz wspomnialam Cuenca jest miastem bardzo uporzadkowanym jak na ekwadorskie warunki, totez policja nie pozwala byle komu sprzedawac na ulicy. Siedzac nieco dluzej przed katedra i ogladajac jak sobie plynie tutejsze zycie mialam okazje zaobserwowac policjantow sprawdzajacych pozwolenia na sprzedaz uliczna oraz przeganiajacych ludzi, ktorzy tych pozwolen nie mieli... W moim odczuciu odbiera to poludniowoamerykanskiej autentycznosci temu miastu... 

Z Cuenki wybralismy sie na dwie jednodniowe wycieczki poza miasto. Pierwsza z nich byl wyjazd do Parku Narodowego Las Cajas. Znajduje sie on okolo godziny jazdy autobusem od miasta. My wybralismy sie tam o swicie. Czekajac na autobus, mielismy okazje zobaczyc jak budzi sie do zycia tutejszy rynek. Gdy dotarlismy do parku, bylismy tam pierwszymi turystami. I dobrze, gdyz po pierwsze okazalo sie, ze jest tam dzienny limit wejsc: 92 osoby, a po drugie pozwolilo nam to w samotnosci delektowac sie tutejszymi dzikimi krajobrazami. Wybralismy sie w stosunkowo krotka trase, gdyz szczerze mowiac nie przygotowalismy sie na caly dzien chodzenia i nie zabralismy ze soba wystarczajacej ilosci wody i jedzenia. Park znajduje sie na wysokosci niemal 4000 m n.p.m. i pomimo krotkiej trasy, dal mi nieco w kosc. Na kazdym, nawet najmniejszym podejsciu dyszalam jak stara lokomotywa. Na szczescie piekne widoki rekompensowaly z nawiazka trudy spaceru :)

Druga wycieczka byl to wyjazd do Ingapirca - najbardziej znaczacych ruin inkaskich w Ekwadorze. Podobno na osobach, ktore byly wczesniej w Peru nie robia one wiekszego wrazenia. Nam sie jednak bardzo spodobaly (pomimo, ze musielismy je zwiedzac z przewodnikiem czego nie znosimy!) Na terenie ruin mozemy zobaczyc niezle zachowana swiatynie slonca oraz pozostalosci swiatyni ksiezyca, a takze dowiedziec sie co nieco o kulturze Canari, ktora wystepowala tutaj przed przybyciem Inkow (mozemy na przyklad uslyszec historie jak to cwani Inkowie nie mogac podbic Canari, wyslali im swoje piekne kobiety, jako przyszle zony i tym sposobem zdominowali Canari). 

Z Cuenki skierowalismy sie z powrotem na polnoc, aby dotrzec na Wielkanoc do Quito. Po drodze jeszcze zahaczylismy o Latacunge, ale to juz inna historia :)

ZDJECIA CUENCA
ZDJECIA LAS CAJAS
ZDJECIA INGAPIRCA

English:

Cuenca is the third largest city in Ecuador. Although about 400 thousand inhabitants live there, the center has not lost its provincial character. One thing which is easily noticeable is the large number of tourists. Cuenca is a must-see for visitors to Ecuador. Because of that it is also much more organized than other cities. On the streets you will not find here a number of Indians selling food straight from the pans or frying food on the street. Plentiful of more or less fine restaurants, bars and coffee shops are located here ... Everything just to please the demanding gringos. A lot of this is here, because Cuenca is not only a popular tourist destination, but also a trendy city to spend retirement. Because of that in the city real estate prices are rising, and even taxis are more expensive than in Quito.

We  spent five days in Cuenca, wandering around the local streets, visiting the local market, trying local food... We really  liked the city center with its beautiful colonial buildings, numerous churches surrounded by the nearby hills. We also spent the Palm Sunday in Cuenca . In adversity for Palm Sunday in Poland this year (which was prevailing existing winter weather), here the weather was good to us, the whole day was warm and sunny. Since morning, people were selling the palm leaves, flowers, braids... All incredibly colorful, full of life and joy. The view of view of small children working on the street with their parents ruins this somewhat idyllic image. Children at the age of 5 or 6 sell palm leaves on the streets. They look at people walking by with their innocent eyes. Because as I mentioned Cuenca is a very organized city, the police cannot let just anyone to sell on the street. Sitting a little longer in front of the cathedral and watching the local flows and the life I saw police officers checking the permission for street sale and chasing off people who did not have these permissions ... In my opinion this is taking away the authenticity of this South American city ...

From Cuenca we went on two day trips outside the city. The first one was a trip to Las Cajas National Park. It is located about one hour by bus from the city. We went there at dawn. Waiting for the bus, we had the opportunity to see how life wakes up in the local market. When we got to the park we were the first tourists there. And it turned out to be a very good thing because it turned out that there is a daily limit of tourists allowed to come: 92 people, and secondly, it allowed us to enjoy in solitude wild landscapes of the park. We hiked a relatively short route, because to be honest we did not prepare to walk all day and we did not take with us enough water and food. The park is located at an altitude of nearly 4,000 meters above sea level and in spite of short routes, it was a little bit difficult to walk there. For each, even the smallest hill I was panting like an old locomotive. Fortunately beautiful views compensated difficulties walking :)

The second trip was a trip to Ingapirca - the most significant Inca ruins in Ecuador. Apparently the people, who were previously in Peru might not be really impressed. However, we really liked them (even though we had to take a guided tour which we hate!) In Ingapirca we can see quite well preserved ruins of the temple of the sun and remains of the temple of the moon, as well as learn a bit about Canari culture that existed here before the arrival of the Incas ( for example, we could hear stories like cunning Incas, who were not able to  conquer Canari, sent them their beautiful Inca woman, as future wives and thus dominated Canaria).

From Cuenca we headed back to the north to be in Quito for Easter. On the way stopped at Latacunga but that is another story :)


PICTURES CUENCA
PICTURES LAS CAJAS
PICTURES INGAPIRCA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz