niedziela, 24 marca 2013

Przekroczylismy rownik - Quito / We have crossed the equator - Quito

Scroll down for the English version

Z lekkim poslizgiem wynikajacym z braku regularnego dostepu do internetu w koncu moge sie z wami podzielic naszymi wrazeniami z drugiej polkuli :) Z Ibarry pojechalismy do Quito, stolicy Ekwadoru, ktora znajduje sie na polkuli poludniowej. Rownik po raz pierwszy przekroczylismy jadac autobusem i szczerze mowiac nie zauwazylismy zadnej roznicy... Ludzie nie chodzili na glowach, drzewa rosly sobie tak samo jak i w Europie, a to, ze woda w zlewie krecila sie w innym kierunku... hmm... jakos, nie rzucilo sie nam to za bardzo w oczy...

Natomiast Quito samo w sobie nas urzeklo... Jak dowiedzielismy sie od jednego szalonego Wlocha, spotkanego przez przypadek na ryneczku w Bogocie, Quito razem z Krakowem byly pierwszymi miastami wpisanymi na liste UNESCO. I rzeczywiscie, miasto robi wrazenie... Piekne kolonialne budowle - koscioly, kamienice, waskie uliczki... Do tego otoczone jest przez wysokie andyjskie szczyty. Warto tutaj dodac, ze Quito polozone jest wyjatkowo wysoko - 2800 m n.p.m. i jest druga najwyzej polozona stolica na swiecie. My na szczescie przeszlismy nasza aklimatyzacje czesciowo w Kolumbii, a czesciowo tuz przez przyjazdem do Quito, wchodzac na Imbambure, wiec wysokosc, nie zrobila tu na nas wiekszego wrazenia.

Poodwiedzalismy tutejsze piekne koscioly, pochodzilismy po pelnych zycia uliczkach, poszlismy do bardzo ciekawego muzeum narodowego... Ciekawa przygode mielismy natomiast w Palacu Prezydenckim. Wejscie do Palacu jest darmowe. Wystarczy okazac paszport. Przy wejsciu jednak wszystkie torby sa przeswietlane. No i przy tym przeswietleniu okazalo sie, ze Albin zapomnial wyjac noza z plecaka... Ups... Tak na prezydenta... z nozem... :):) W Palacu poza tym robiono nam bardzo dziwne zdjecia. Niby na pamiatke z wizyty w Palacu, ale na tym zdjeciu nie ma nic poza naszymi twarzami... Tak doszlismy do wniosku, ze moze rzad Ekwadoru stara sie sprawdzic dokladnie kto odwiedza Palac (szczegolnie, ze paszporty sa przechowywane u ochrony przez caly pobyt w Palacu... :))

Jeden dzien poswiecilismy na wyprawe na rownik. I tutaj kolejna ciekawostka. Kolo Quito znajduja sie dwa rowniki: jeden oficjalny, gdzie znajduje sie pomnik, mozna sobie zrobic ladne zdjecie i kupic pamiatki... Za wstep na teren wioski, gdzie to wszystko sie znajduje trzeba zaplacic 1.5 USD. Jednakze jak twierdzi GPS, ten rownik nie jest prawdziwym rownikiem :) Okolo 300m dalej, mozna znalezc Muzeum Inti Nan. Wedlug jego wlascicieli to wlasnie tam znajduje sie prawdziwy rownik. Aby to udowodnic robia oni na rowniku rozne eksperymenty (bardzo ciekawe zreszta!). Miedzy innymi na prawdziwym rowniku mozna postawic jajko na gwozdziu. Podobno bez wprawy udaje sie to tylko 30% ludzi, a Albin byl jedyna osoba w naszej grupie, ktorej sie to udalo i dostal za to nawet specjalny certyfikat :)

W Quito rowniez udalo sie nam spotkac z Konsulem Honorowym Polski w Kolumbii: panem Tomaszem Morawskim. Dwa razy spotkalismy sie na kolacje i w bardzo milym towarzystwie rozmawialismy miedzy innymi o sytuacji Polakow w Ekwadorze. Byc moze tutejsza Polonia nie jest liczna (liczy zaledwie okolo 400 osob), ale pomimo tego bardzo preznie dziala. Duza jej czesc sa to polscy Zydzi, ktorzy wyjechali tutaj w czasie drugiej wojny swiatowej i obecnie czworo z nich znajduje sie w pierwszej dziesiatce najbogatszych mieszkancow Ekwadoru :)

Czas w Quito uplynal nam niesamowicie sympatycznie. Wprawdzie wyjechalismy stamtad juz tydzien temu, ale planujemy wrocic na pare dni na Wielkanoc. Tak wiec do zobaczenia w Quito!:)
English:

With a slight delay which resulted from the lack of regular access to the internet I can finally share with you our experiences from the other hemisphere :) From Ibarra we went to Quito, the capital of Ecuador which is located on the southern hemisphere. For the first time we passed equator while travelling by bus and to be honest we did not see any difference ... People did not walk on their heads, trees were the same as in Europe, and that the water in the sink was bouncing around in the other direction ... hmm ... somehow we didn't pay too much attention to that...

However, Quito itself amazed us ... As we learned from one crazy Italian guy who we met on the market square in Bogota, Quito, together with the city of Krakow were first places inscribed on the UNESCO list. And indeed, the city is impressive ... Beautiful colonial buildings - churches, houses, narrow streets ... All o that surrounded by the high Andes. It is worth to add that Quito is located extremely high for the big city - 2800 meters above sea level and is the second highest capital city in the world. Luckily we had our acclimatization partly in Colombia, and partly just before the arrival to Quito, while entering the vulcano Imbambura, so altitude didn't have a bigger effect on us.

We visited the beautiful local churches, full of life streets, went to the very interesting national museum... An interesting adventure we had in the Presidential Palace. The entrance to the Palace is free. Just the passport is needed. At the entrance, however, all bags are X-rayed. At that time it turned out that Albin forgot to remove the knife from his backpack ... Oops ... So visiting president ... with a knife ... :) :) In the Palace we were taken some very strange pictures. Apparently the souvenir of a visit to the Palace, but this photograph has nothing to show except of our faces ... So we have come to the conclusion that maybe the government of Ecuador is trying to verify exactly who visits Palace (especially that the passports are kept with the security during the whole stay in the Palace ... :))

One day we spent on the trip to the equator. And here comes another curiosity. Close to Quito there are two equators: one official, where the monument is located, you buy a nice souvenir, take a photo ... For the entrance into the village, where it all is located you have to pay 1.5 USD. However, according to GPS, this is not the real equator :) Approximately 300m further, you will find Inti Nan Museum. According to its owners this is also where you find the real equator. To prove it, they show visitors the different experiments on the equator (very interesting!). Among other things, on the real equator can put an egg on a nail head. Apparently only 30% of people can do it and Albin was the only person in our group who were successful, and he even got a special certificate :)

In Quito we also met with the Polish Honorary Consul in Colombia: Mr. Tomasz Morawski. Twice we met for dinner. Both were very nice meeting where we talked about the situation of Poles in Ecuador. The local Polish community is not large (only has about 400 people), but in spite of this the group is very active. Large part of them are the Polish Jews who emigrated here during the Second World War and now four of them are in the top ten richest residents of Ecuador :)

The time we spent in Quito was incredibly nice. Although we left from there a week ago we plan to go back for a few days over Easter. So see you in Quito :)

PICTURES QUITO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz