sobota, 9 lutego 2013

Witaj Przygodo! / Welcome Adventure!

Pokoj spakowany, samochod wynajety, plecaki przygotowane do wyjazdu, dready zrobione, odprawa zalatwiona, noclegi zorganizowane… no to chyba jestesmy gotowi do wyjazdu :) Plan poki co jest taki:

Sobota - zawozimy rzeczy do Manchesteru, tam impreza (a powodow sie troche nazbieralo: moj wyjazd, Indre urodziny, Sally zmiana pracy, Beaty przeprowadzka, Maud dziecko…)
Niedziela - powrot do Londynu
Poniedzialek - wylot do Madrytu I tam cale 3 dni zwiedzania, spotkan ze znajomymi (ach ten Couch Surfing! :))
Czwartek (Walentynki!) - wylot do Bogoty (taki maly prezent walentynkowy - 'Prawie do nieba wzielas mnie...' :))
Piatek - spotkanie z ambasadorem Polski w Kolumbii (tu duzy uklon w strone moich rodzicow, ktorzy nam to pomogli zorganizowac)
Reszta jest poki co wielka niewiadoma… :) I to podoba mi sie najbardziej :)

Przed odejsciem z pracy, moi znajomi przygotowali mi mlay poczestunek w biurze. I tutaj smieszna historia: byla to niespodzianka, wiec Rainier zabral mnie do kantyny pod pretekstem wyjscia po kawe. Gdy zobaczylam, ze caly dzial ksiegowosci stoi tam z przygotowanym poczestunkiem, powiedzialam tylko, ze chyba nie bylismy zaproszeni, wzielam szklanke z sokiem (tym razem bylo bezalkoholowo), ktora mi wreczono, I stanelam z boku pytajac sie tylko, na kogo czekamy I jaka to okazja. Stanelam I czekam, az w pewnym momencie Raineir mi mowi:

'Hej, ale to dla ciebie tu przyszlismy'.
'yyyyy????'

Tak wiec niespodzianka byla na tyle niespodziewana, ze do samego konca nie zdawalam sobie z niej sprawy :) Dziekuje wszystkim z biura (jesli to czytacie) za ten mily gest :)
A tak w ogole to w piatek mielismy coroczna Gale zorganizowana dla wszystkich menadzerow I pracownikow centrali I ja wszystkim mowilam (smiejac sie oczywiscie), ze jest to moja impreza pozegnalna, jako, ze jest to akurat moj ostatni dzien pracy :) Tak wiec… komu w droge… :) Witaj Przygodo!



Room packed, Car rented, rucksack ready to go, dreadlocks made, on-line check-in done, accommodation sorted… I think we are ready to go :) So far the plan is:

Saturday - we take our staff to Manchester and there we have a party (and there is quite few reasons to celebrate: my trip, Indre's birthday, Sally's new job, Beata's new flat, Maud's baby…)
Sunday - come back to London
Monday - flight to Madrid and there all 3 days of sightseeing, meeting friends (all this Couch Surfing :))
Thursday (Valentine's day!) - flight to Bogota (a little Valentine's Day gift - 'take me to Heaven...' :))
Friday - appointment with Polish ambassador in Colombia (big thank you to my parents for helping to organize that!)
And the rest is a big question mark… :) And I think I like it the most! :)

Before my leaving from work my colleagues organized some surprise for me. And actually it is quite funny story: Rainier took me to the staff canteen for 'a coffee'. When I saw all accounts department there with some drinks and nibbles I just said that we had not been invited, I took a glass with juice which was given to me (this time it was non alcoholic) and I stayed on the side asking who are we waiting for and what is occasion. I stayed and waited and suddenly Rainier said:

'Hey, but we are here for you'
'Yyyyyyy???'

So the surprise was so unexpected that I didn't realize it is for me to the very end :) Thank you to all my colleagues (if you are reading that) for this very nice surprise :)
By the way on Friday there was an annual Gala dinner where all managers and all Head Office was invited, and as this was my last working day I kept saying to everyone that this was my leaving do :) So… Ready to go… :) Welcome Adventure!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz