środa, 23 stycznia 2013

"Podróże z tej i nie z tej ziemi" - Józef Baran

Właśnie skończyłam czytać niesamowicie poetycką książkę Józefa Barana - "Podróże z tej i nie z tej ziemi". Józef Baran jest polskim poetą, o którym ja osobiście wcześniej nie słyszałam (ale może to wynikać z faktu, że do fanów poezji nie należę), a który podobno jest bardziej znany poza granicami Polski. W "Podróżach..." opisuje on swoje wyjazdy między innymi do USA, Maroka, Australii, Singapuru i Brazylii oraz spotkania z tamtejszą Polonią (co mnie szczególnie zainteresowało ze względu na misję naszego wyjazdu). Wygłasza on liczne przemówienia na różnorakich kongresach poetyckich, a przy okazji zwiedza świat i pisze kolejne wiersze. Tutaj chciałam się z Wami podzielić cytatami, które szczególnie przykłuły moją uwagę:

"Szkoda, że nie wszyscy rodacy zdają sobie sprawę, iż chcąc czy nie chcąc, reprezentują tu [w USA, ale myślę, że cytat ten pasuje do każdego innego miejsca na świecie] nie tylko siebie, ale i Polskę. I taki będzie jej obraz, jaki go sami, cegiełka po cegiełce, stworzą. Im więcej na świecie Polaków wykształconych, liczących się, zajmujących wysokie stanowiska - tym mniej polish jokes"
"Podróż to błyskawiczne odmładzanie, odświeżanie, odnawianie zasobów duchowych. Powrót do krainy dzieciństwa, gdy wszystko dziwiło, zaskakiwało. Gdy siedzi się w jednym miejscu i to przez długi czas, człowiek starzeje się psychicznie, obumiera duchowo. Jest jak zatęchły staw, w którym gniją obrazy, zdarzenia, przeszłość - teraźniejszość - przyszłość"
Tuż przed przeczytaniem tego fragmentu książki
 byłam w Greenwich w Marimate Museum, gdzie
znalazłam taki cytat: "...istnieje klasa
złych obcokrajowców, którzy produkują opium
 i przywożą je na sprzedaż, kusząc głupców do
 niszczenia się, w zamian za marny zysk"

 "Produkowano je [opium] w Indiach, przewożono do Chin, gdzie wymieniano na herbatę transportowaną do Europy. Z Indii do Chin najkrócej płynęło się przez Cieśninę Singapurską, więc miasto [Singapur] błyskawicznie się rozwijało, płacąc jednak za to słoną cenę. Opiumistów narastało jak grzybów po deszczu. Gubernator Farquhar, gość rozrywkowy też sobie niczego nie odmawiał. Codziennością stały się zabójstwa i porachunki mafijne"

 "...w Egipcie, dbającym o wizerunek państwa świeckiego i cywilizowanego, pojawiła się niedawno organizacja kobieca Al Tajsir namawiająca do wielożeństwa jako 'licencji od Allacha na stabilizację społeczną i rozwiązywanie problemów, czyli mówiąc prościej - na likwidację instytucji starych panien" [sic!]
"(...) ludzie w Brazylii są szczerzy, bo nie nakładają na to, co mówią filtrów ironii czy przekory... Mówią, co czują, reagują spontanicznie. To, co nam się wydaje teatralne, w ich oczach staje się naturalnym sposobem wyrażania ekspresji. A my tłumimy wewnętrzne uczucia i potem musimy korzystać z porad psychoterapeuty..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz