niedziela, 28 października 2012

Thames Path czesc 1-sza / Thames Barrier do London Bridge

Na terenie Londynu znajduje sie calkiem sporo ciekawych szlakow do przejscia i ja oczywiscie jako osoba uwielbiajaca sie wloczyc, mam w planie przejsc przynajmniej kilka z nich. Jednym z najciekawszych (glownie ze wzgledu na fakt, ze prowadzi przez caly Londyn, wlaczajac w to samo centrum miasta) jest sciezka prowadzaca wzdluz Tamizy czyli Thames Path. W calosci ma ona 180 mil czyli okolo 290km i prowadzi od bariery na Tamizie az do jej zrodel. Nie wiem czy kiedys uda mi sie ja przejsc w calosci, ale na dobry poczatek zaczelam od jej londynskiego fragmentu. Podzielilam sobie trase na trzy okolo 17-kilometrowe fragmenty i ruszylam w trase. 



Tak jak wspomnialam sciezka zaczyna sie przy barierze Tamizy (Thames Barrier), ktora to okazala sie byc bardzo wdziecznym obiektem do fotografowania (szczegolnie przy pieknie swiecacym wrzesniowym sloncu). Budowa bariery trwala 8 lat (od 1974 do 1982) i miala na celu ochrone miasta przed powodziami. Na jej budowe zdecydoano sie po tragicznej w slutkach powodzi z 1953r., w ktorej zginelo ponad 300 osob w calej Wielkiej Brytanii. Uswiadomilo to lokalnym wladzom, ze jesli powodz dotarlaby do wysoko zaludnionych terenow centrum Londynu, efekty powodzi moglyby byc duzo gorsze i to zmotywowalo ich do wybudowania tamy. Koszty budowy (1.4 miliarda funtow) i utrzymania (8 milionow funtow) byly i sa olbrzymie i niemalze w calosci pokrywa je panstwo (75%) oraz lokalne samorzady (25%).




Idac ze wschodu na zachod przez cala droge moglam ogladac majestatyczna kopule O2 oraz wiezowce Docklands. 


Podazajac na zachod bardzo wyraznie widac jak zmienia sie krajobraz Londynu. Wschod jest zdecydowanie bardziej przemyslowy i biedniejszy niz zachod (o centrum nawet nie wspominajac). Idac przez wschodni Londyn co chwila przechodzilam przez mniej reprezentacyjne tereny fabryk, dokow i rozorakich zakladow przemyslowych. 





Wschodni Londyn przechodzi obecnie intensywna rewitalizacje i obszary znajdujace sie blizej centrum przeksztalcaja sie w modne osiedla. Kolejka linowa laczaca polnoc z poludniem Londynu (North Greenwich i O2 z Excel) zostala otwarta w czerwcu tego roku. My sie nia jeszcze nie przejechalismy, aczkolwiek mamy taki zamiar. 



Wschodni Londyn ciagle jest istna mieszanka ladnych, modnych osiedli z opuszczonymi, przemyslowymi terenami. Idac z North Greenwich (ktore obecnie jest juz ladnie odrestaurowane, gdzie znajduja sie nowe bloki i popularne miejsce koncertow - arena O2) do Greenwich (pieknej, pelnej zabytkowych budynkow dzielnicy) przechodzi sie przez typowe zaniedbane dzielnice industrialne. 





Cutty Sark - jedyny na swiecie zachowany statek herbaciany. W swoim czasie (czyli XIX wieku) byl najszybszym zeglowcem na swiecie. W 2007 roku czesciowo splonal, ale Anglicy bardzo szybko zajeli sie jego remontem i w tym roku zostal on ponownie udostepniony zwiedzajacym. 
Pomnik upamietniajacy 4-miesieczna wizyte Piotra Wielkiego w Londynie (a wlasciwie to w Deptford) w 1698 roku. Przybyl on do Anglii aby dowiedziec sie co nieco o nowych technologiach stosowanych przy budowie statkow. 

Sciezka Tamizy nie prowadzi tylko i wylaczenie wzdluz rzeki. Momentami sie od niej oddala i wtedy najczesciej wiedzie nas przez okoliczne parki, ktorych w Londynie jest bez liku.
Sciezka Tamizy mozna albo isc pieszo, albo jechac rowerem. Trasa rowerowa jest oznakowana takimi uroczymi znakami ufundowanymi przez Royal Bank of Scotland. 
Poza najpopularniejszymi miejscami sciezka jest niemal zupelnie pusta. Od czasu do czasu co najwyzej mozna spotkac jakis biegaczy badz innych zapalencow podazajacych wzdluz Tamizy z przewodnikiem w reku.

Przy jednym z dokow Tamizy rozlozyli sie z calym osprzetem wedkarze.


Dla biednych londynskich dzieci, ktore nie maja szansy zobaczyc na wsi typowych zwierzat gospodarskich w wielu londynskich parkach pootwierano specjalne farmy. Sa one darmowe i mozna tam na zywo zobaczyc rozne zwierzatka takie jak swinie, kozy, owce, kury... Tym razem nie weszlam na sama farme jako, ze nie mialam juz wystarczajaco czasu, ale kiedys juz zdarzylo mi sie takowa odwiedzic. Jest to ciekawa opcja dla miastowych. Alternatywa dla agroturystyki.
Umeczeni wedrowcy, moga odpoczac przy pint'ie piwa w jednym z licznych pubow (tym liczniejszych im blizej centrum, bo na wschodzie to ich az tak duzo nie bylo!)



Waziutkie, klimatyczne uliczki w poblizu centrum.

Centrum na horyzoncie!


Jedna z wizytowek Londynu - Tower Bridge.
Na sam kniec pierwszej czesci szlaku taki to uroczy widok.... Zacheta do kontynuowania szlaku nastepnym razem :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz