środa, 10 października 2012

Dickens'owskie Duchy w ratuszu

W dniach 27 wrzesnia - 4 pazdziernika w ratuszu Schoredicth (jednej z dzielnic Londynu, dla tych co miasta nie znaja) odbyla sie bardzo ciekawa impreza inspirowana proza Dickens'a. Piwnica ratusza przemienila sie w wielki dom strachow pelen osiemnastowiecznych duchow, zombie, demonow... Wybralam sie tam dwa razy. Razem z Albinem i moim wspollokatorem (ktorego obraz zdobi jedna za scian ratusza) poszlismy na ceremonie otwarcia, ktora byla wprost genialna. Poczatkowo spodziewalam sie jakiegos tandetnego festiwalu, tymczasem impreza byla na naprawde wysokim poziomie. Po piwnicy wsloczylo sie cale mnostwo aktorow poprzebieranych za roznego rodzaju nieziemskie kreatury. I tak mozna bylo spotkac 2,19-metrowego mezczyzne w Dickensowkim fraku, noszacego buty w rozmiarze 54 (!!), przesympatyczna pania czestujaca nas ciastem z ludzkich podrobow, wloczace sie za ludzmi i tanczace mistyczny taniec wyrocznie, czy tez czlowieka gume. I wszystko byloby super tylko, ze ja nie wzielam apartu... Z tego tez powodu wrocilam tam tydzien pozniej, tym razem z Morganem (moim wspollokatorem) i jego dziewczyna Alicja. Niestety w tym czasie, aktorow juz nie bylo, a tym samym klimat miejsca byl nieco gorszy... W zamian za to moglismy sie sami poprzebierac w stroje z epoki, czego nie omieszkalismy uczynic :)
Przebierancy :)


Morgan jako Kuba Rozpruwacz
W piwnicy wypelnionej duchami nie moglo zabraknac cmentarza
Stol weselny panny Havisham (jednej z bohaterek powiesci Dickens'a "Wielkie nadzieje")

Ta kobieta siedziac na tle jakiejs psychodelicznej animacji odtwarzala role medium posredniczacego z duchami. Robila naprawde niesamowite wrazenie. 


Piwnica byla wypelniona roznego rodzaju sztuka wzorowana na Dickens'ie: byly obrazy, fotografie, rzezby, filmy oraz rozne dziwne instalacje.


To obraz Morgana :) Obecnie wisi u nas w korytarzu.


Duchy...
Grobowiec Mary Seacole. Wspanialej konbiety, ktora w czasie wojny krymskiej chciala zostac pielegniarka jednakze ze wzgledu na jej pochodzenie (jej matka byla Murzynka) nie mogla nia zostac. Pomagala zolnierzom pomimo braku oficjalnego zawodu, a oni po wojnie zalozyli fundusz, aby ratowac ja w ciezkiej sytuacji finansowej.
"Prawdziwa milosc jest jak duch, o ktorym wszyscy mowia, ale niewielu widzialo"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz