sobota, 25 sierpnia 2012

Brighton - na zakonczenie dnia

Zmeczeni sloncem i upalem wsiedlismy w autobus i pojechalimy do Brighton. Jest to jeden z najbardziej znanych kurortow nadmorskich w Anglii. Pomimo, ze nie jestesmy wielkimi fanami zatloczonych urlopowiczami plaz, postanowlislmy zobaczyc o co tyle halasu i skad sie bierze popularnosc Brighton. 
Szeroka, piaszczysta plaza ciagnie sie wzdluz wybrzeza Brighton. W sloneczne dni przyciaga ona mieszkancow Londynu, z ktorego jest tu bardzo dogodny dojazd. Jak dla nas plaza ta byla zdecydowanie zbyt zatloczona w zwiazku z czym nie zdecydowalismy sie na niej pozostac zbyt dlugo. Schowani w cieniu tutejszego molo, zjedlismy tradycyjne Fish & Chips i poszlismy ogladac inne atrakcje kurortu. 
Jedna z najwiekszych atrakcji Brighton jest molo czyli Brighton Pier. Znajduje sie na nim ciag budek z jedzeniem, sklepikow z pamiatkami oraz salon gier. Jednakze chyba najwieksza atrakcja (szczegolnie dla najmlodszych) jest polozony na koncu lunapark. 







Idac w kierunku centrum przypomnialam sobie, ze w Brighton znajduje sie palac. Wyglada on jakby byl przeniesiony tu prosto z Indii. Jest to, wybudowany w niespotykanym w Europie stylu indosaracenskim, Royal Pavilion.
Palac otoczony jest ogrodem, w ktorym mozna sobie odpoczac od wszechobecnego tlumu. 

A to jest ukryta perelka Brighton. Podczas gdy wszyscy pedza na plaze i molo, the Lanes - waziutkie uliczki w centrum pozostaja ciagle nie do konca poznane przez wiekszosc turystow. Na znak do nich prowadzacy natknelismy sie calkowicie przypadkiem, zmierzajac juz na stacje kolejowa. Kierowani nasza zwykla ciekawoscia, poszlismy zobaczyc, co to za miejsce. Gdy sie tak po nich wloczylismy uslyszelismy za naszymi plecami rozmowe dwoch turystow: "Wiesz, bylem w Brighton juz piec razy, ale tutaj jestem dopiero pierwszy raz. Nawet nie wiedzialem, ze tu jest takie miejsce!"



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz