środa, 4 lipca 2012

Paryż na spokojnie

Cmentarz Pere Lachaise
Po spokojnym poranku na Wieży Eiffel'a i śniadaniu na Polach Marsowych pojechaliśmy pod Katedre Notre Dame. Niestety wieża, na którą mieliśmy nadzieję się wspiąć (jakby nam nie było dosyć wspinania się!) była zamknięta jak większość zabytków ze względu na święto narodowe (1-go maja). W związku z tym postanowiliśmy pojechać pospacerować sobie po najbardziej znanym cmentarzu Paryża: Pere Lachaise. Pod cmentarzem rozciągał się pchli targ, na którym można było kupić stare buty, tanie reprodukcje dzieł sztuki, znoszone ubrania, unikalne guziki oraz mydlo i powidlo. 

Pomnik George'a Rodenbacha, który
wychodzi z grobu
Grób Fryderyka Chopina
Przy wejsciu na cmentarz dostalismy mape z lokalizacja grobow najwybitniejszych osob tutaj pochowanych. Poniewaz wyjatkowo nie mialam ani ja ani Albin ze soba zadnego dlugopisu, czarnym tuszem do rzes pozaznaczalam na mapie groby, ktore koniecznie chcielismy zobaczyc. Na naszej prywatnej liscie znalazlo sie pare grobow poleconych z przewodnika: George'a Rodenbacha, charakterystyczny ze wzgledu na pomnik poety, ktory podnosi sie ze swej mogily oraz Victora Noir, ktorego upamietniono rzezba lezaca dokladnie w takiej pozycji w jakiej zmarl postrzelony w klatke piersiowa, a takze kilka grobow innych znanych i lubianych przez nas osob: Fryderyka Chopina, Oscara Wilde'a, Jima Morrisona czy Edith Piaf. 

Nieco zaśmiecony grób Morrisona ("A kto to był Morrison??" ;))
Dekoracje z gum do rzucia na drzewie
 przy grobie Morrisona (nieco radości na cmentarzu :))
Spacer po cmentarzu sam w sobie jest bardzo relaksujacy jako, ze znajduje sie tu wiele drzew i pieknych pomnikow, a wokol panuje cisza i spokoj, przerywane jedynie przez spiewajace wokol ptaki. Generalnie wieksze grupy wycieczek gromadza sie jedynie przy najbardziej znanych (a najczesciej wcale nie najbardziej okazalych czy najladniejszcyh) grobach. W ten sposob bardzo latwo juz z daleka zlokalizowac groby znanych osob. Przechodzac kolo takich grupek turystow, posrod rozmow mozna wylowic takie perelki jak: "A kto to byl Oscar Wilde?" albo "A kto to byl Morrison?" (autentycznie!). 

I taka koncowa uwaga na temat Cmentarza Pere Lachaise: mozna tutaj spotkac strasznie duzo chinskich grobow. Wyglada na to, ze Chinczycy opanowuja nie tylko europejskie supermarkety, ale powoli takze europejskie cmentarze.

Pzesympatyczna kawiarnia, w której dostałam moją obiecaną
gwiazdkową kawę :)
Po wizycie na cmentarzu w ramach dalszego delektowania sie piekna pogoda i wykorzystywania faktu, ze akurat jest swieto i wszystko jest pozamykane postanowlismy sie wybrac na moja obiecana gwiazdkowa kawe w

Paryzu. Poczatkowo nasz wybor padl na najstarsza kawiarnie w Paryzu Le Procope (13 Rue de l'Ancienne Comedie), jednakze gdy do niej przyszlismy nie przypadla nam ona za bardzo do gustu. Poza tym, ze byla droga, to jeszcze wydawala sie byc zupelnie pozbawiona klimatu i swiecila pustkami, podczas gdy okoliczne kawiarnie nie mogly sie opedzic od turystow i ciezko bylo znalezc w nich wolny stolik.

Wieczór w Ogrodzie Tuileries
Ostatcznie zdecydowalismy na kawiarnie w malej uliczce, ze stolikami na zewnatrz, w ktorej tetnilo kawiarniane zycie. Nie byla ona moze najtansza (za kawe, piwko i ciacho 23 euro), i znalazlam wlosa w smietanie, ale byla bardzo klimatyczna i spedzilismy w niej bardzo milo czas. Podczas obserwacji siedzacych dookola nas Francuzow, dalo sie latwo zauwazyc istotna roznice w kulturze picia miedzy Francuzami a Anglikami. We Francji ludzie delektuja sie piciem. Bez wzgledu na to czy jest to piwo, wino czy kawa, porcje sa mniejsze niz w UK, a ludzie bardziej skupiaja sie na rozmowie, czytaniu, czu tez zwyklym przygladaniu sie zycia ulicznego. W tym samym czasie Anglicy upijaja sie na umor, lataja nago po klubach i rzygaja na ulicach.

Zachód słońca nad Paryżem
Na koniec dnia wybralismy sie na spacer Polami Elizejskimi. Widoczne tam sa niesamowite roznice spoleczne: zebracy siedza kolo sklepow najdrozszych marek. Chetni moga sie przejechac Ferrari za 'jedyne' 89 euro. Spacerkiem doszlismy sobie do Ogrodu Tuileries, po drodze mijajac Maly i Duzy Palac oraz Plac Concorde, gdzie podziwialismy przepiekny zachod slonca.Ogrod zamykano o 21.00 kiedy to cala grupa straznikow w zoltych mundurkach zaczyna wypraszac ludzi z terenu ogrodu. Wyglada to na calkiem niezle zorganizowana akcje.

Obiad w Paryskim stylu
Gdy wocilismy do Davida, byli u niego juz jego znajomi, ktorych mielismy okazje poznac poprzedniego wieczora. Przygotowali dla nas przepyszny trzy daniowy obiad. Po raz kolejny mielismy okazje skosztowac prawdziwego paryskiego zycia, ktore tak bardzo jest zwiazane z dobrym jedzeniem i wysmienitym winem. Ja jednak kocham Couch Surfing :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz